Broadchurch, czyli jedna zbrodnia to zbyt wiele

foll_LQ18

Zwierz Popkulturalny recenzuje Broadchurch.

Przestępstwa w telewizji są na porządku dziennym. Co tydzień w dziesiątkach seriali giną ludzie. Mordowani dla zysku, z zazdrości, uśmiercani w wypadkach stają się ofiarami zbrodni prawie doskonałych, przemyślanych, okrutnych. W większości produkcji kryminalnych pada średnio jeden trup na odcinek. Wystarczy policzyć wszystkie ofiary Castle, Bones, CSI, Mentalisty czy Elemnetary i wyjdzie nam, że morderstwo jest zjawiskiem powszechnym, codziennym i niemal banalnym. Zresztą na rozwiązanie kryminalnej zagadki nie potrzeba zbyt wiele czasu – czterdzieści pięć minut i morderca – jakkolwiek niewinnie by wyglądał i zmyślnie zacierał ślady – lądował za kratkami. A w następnym odcinku… kolejna zbrodnia. I tak co tydzień na niemal każdym komercyjnym kanale. Setki, jeśli nie tysiące ofiar przez całe lata.

W takim natężeniu zbrodni nie ma nic dziwnego. Przecież nie oglądamy seriali po to, by pochylić się nad problemem dobra i zła we wszechświecie, ale po to, żeby zobaczyć jak nasi bohaterowie rozwiązują kolejną łamigłówkę. W niektórych serialach celowo na chwilę wstrzymuje się akcję, by pokazać jak jedna zbrodnia może rzucić cień na życie całej społeczności. Takim serialem jest Broadchurch, okrzyknięty przez niektórych krytyków brytyjskim The Killing. Jednak od skandynawskiego serialu (i jego amerykańskiego remake) Broadchurch bardzo daleko. Ponura atmosfera została zastąpiona pięknymi, jasnymi, wręcz prześwietlonymi zdjęciami. Samo miasteczko, usytuowane w okolicach malowniczych brytyjskich klifów, jest niezwykle atrakcyjne dla turystów. Biały piasek, zielone wzgórza, urocze zakątki małej Kasia Czajka miejscowości… Śmierć nie pasuje do tego typu krajobrazów i niewielkich miasteczek, w których żyją mili, porządni ludzie. Tu wszyscy się znają. Tu wszyscy wiedzą wszystko o sobie.

Ciało Dannego Latimera, znalezione na jasnej, piaszczystej plaży, stanowi zagadkę. Kto go zabił? Dlaczego? Jak to w ogóle możliwe? Czy chłopiec widział coś, czego nie powinien był zobaczyć? Może przed kimś uciekał? Czy znał mordercę? Jak to w ogóle możliwe, że miły chłopak z dobrego domu znalazł się w środku nocy sam na klifie, tuż przy plaży? Akcja serialu rozwija się dwutorowo – z jednej strony obserwujemy policyjne śledztwo, w którym oficerowie starają się odpowiedziećnam na wszystkie pytania, jakie rodzą się w związku z morderstwem. Z drugiej strony widzimy próbę pogodzenia się rodziny i otoczenia ze śmiercią chłopca. Bohaterami targają skrajne emocje, wywołujące odmienne postawy i zachowana – od odrzucenia, przez wyrzuty sumienia, wściekłość, aż po powolną akceptację. W ośmiu odcinkach autorzy pytają więc nie tylko o to kto jest zabójcą, ale też przyglądają się, w jaki sposób ludzie reagują na zbrodnię tam, gdzie się jej nie spodziewają.

Początkowo trudno nam podejrzewać kogokolwiek. Gdy w pierwszym odcinku ojciec zabitego chłopca, miejscowy hydraulik, idzie przez miasto, witają się z nim prawie wszyscy: wikary, właścicielka małego hotelu, redaktorka lokalnej gazety. Na twarzach właściciela sklepu ze słodyczami, kolegi z pracy nie widać śladu popełnionej zbrodni. Powoli wizja pięknego, spokojnego miasteczka zaczyna się jednak rozpadać. Z każdym odcinkiem powiększa się grupa podejrzanych. Czy zabójcą mógł być opiekun drużyny wodnych skautów, ukrywający tajemnicę z przeszłości? Wikary cierpiący na bezsenność? A może ojciec chłopca, który nie mówi dokąd wychodzi? Poza podejrzeniami jest chyba tylko zrozpaczona, wściekła na cały świat matka chłopca. Podejrzenia
widza podsyca lokalna prasa. Podobnie jak w większości współczesnych seriali 19 brytyjskich zostaje tu ukazany mechanizm wzbudzania sensacji. Lokalni i krajowi dziennikarze wcale nie wydają się być zainteresowani rozwiązaniem sprawy – szukają jakiegoś newsa, sensacji, która pozwoli im podnieść nakład. Ich działania wpływają na przebieg śledztwa. Widzimy i medialną nagonkę, i próby wykorzystania cierpienia rodziców tylko po to, by zebrać atrakcyjny materiał. Dziś niemal każdy serial zawiera przytyk pod adresem prasy. Jest to wynik nieprzyjemnych doświadczeń Brytyjczyków z tabloidami, stąd tak często w fabułach powieści czy seriali pojawia się negatywny obraz dziennikarzy.

Policyjne śledztwo prowadzi nietypowa para. Alec Hardy, przeniesiony na prowincję za błędy popełnione w innym śledztwie, wygląda jakby miał wszystkiego dość. Jest gburowaty, oschły. Jego wygląd i zachowanie wskazują na to, że nie ma najmniejszej ochoty prowadzić śledztwa. Nie podoba mu się miasteczko, nie podobają mu się ludzie, nie cierpi wody i morza. Jego Partnerka, Ellie Miller, to z kolei miejscowa policjantka, która właśnie wróciła z urlopu, pozostawiając w domu dzieci pod opieką ojca. Jest sympatyczna, życzliwa i gadatliwa, zna wszystkich w miasteczku, jej syn przyjaźnił się z Dannym. Początkowo wydaje się, że tych dwoje nie może się polubić. Ale z odcinka na odcinek widzimy, że rodzi się między nimi więź. Może nie jest to wielka przyjaźń ani nawet sympatia, ale relacja ta sprawia, że oboje zaczynają darzyć się szacunkiem i są wobec siebie lojalni, co zresztą nie dziwi, bo w rezultacie okazuje się, że niedoświadczoną policjantkę i zgorzkniałego detektywa łączy kilka cech – uczciwość, determinacja i pragnienie odkrycia prawdy.

Rolę Aleca Hardego gra David Tennant. Wielbicielom brytyjskiej telewizji jest on dobrze znany jako Dziesiąty Doktor z Doktora Who czy jako zakochany, ciągle coś przeżuwający detektyw z miniserialu Blackpool. W roli zgorzkniałego, złego na cały świat i na siebie samego detektywa Tennanta sprawdza się znakomicie. Przez większość serialu chcemy, na przemian, przyłożyć mu i pocieszyć go, bo potrafi być jednocześnie irytujący i bardzo przygnębiony. Do tego aktor wygląda w tym serialu (zgodnie z założeniem scenariusza) na strasznie wymizerowanego – nieogolony, chudy, w ciemnym płaszczu, przywodzi na myśl nieco chmurnych detektywów z filmów nori. Alec Hardy jest postacią nieco dziwną, enigmatyczną, owianą tajemnicą dotyczącą zarówno jego przeszłości, jak i stanu zdrowia. Partnerująca mu Oliva Colman z kolei gra swoją postać, korzystając z całego spektrum emocji tak, że nie sposób jej nie polubić. Potrafi być nieprofesjonalnie wzruszona, wściekła i złośliwa. To „nasz” człowiek w tym detektywistycznym zespole. Jej reakcje są często bliskie reakcjom widowni. Początkowo może się wydawać, że taka zwyczajna postać szybko zostanie przyćmiona przez postać Tennanta, której towarzyszy jakieś bliżej nieokreślone fatum. Ale dzięki znakomitej, oszczędnej i prawdziwej grze detektywistyczni partnerzy szybko stają się dla nas równorzędni, zaś ich wymiany złośliwości są jednymi z lepszych scen w całym serialu. Znakomicie obsadzono również role drugoplanowe – zwłaszcza Jodie Whittaker i Anderw Buchan, grający zrozpaczonych, ale także co raz bardziej oddalających się od siebie rodziców zamordowanego chłopca.

Im bliżej finału, tym pytanie „kto zabił Dannego Latimera?” co raz bardziej dręczy fanów. Scenarzyści nie pomagają w rozwiązaniu zagadki, podrzucając coraz to nowsze wątki, tropy i poszerzając krąg podejrzanych. W jednej chwili wydaje się, że wszystko już wiemy, by w drugiej znów znaleźć się w punkcie wyjścia. O dziwo, nie jest to jednak frustrujące, lecz fascynujące. Zamiast pół tuzina zgonów dostajemy jedno morderstwo, jedną ofiarę i jedno śledztwo. I jeśli odłożymy na bok czystą rozrywkę, jakiej z pewnością dostarcza serial, to dostrzeżemy jeszcze jedną jego zaletę. Historia w nim zawarta jest dowodem na to, że nie trzeba trupa w każdym odcinku, że jedna śmierć może zburzyć ład wszystkich w około. Broadchurch to serial o świecie, w którym jedna tragedia zmienia całe miasteczko, ludzi, którzy w nim mieszkają, a zwłaszcza tych, którzy znali ofiarę. Roztacza przed nami wizję rzeczywistości, w której zło nie jest powszechne i łatwe do ukarania, a rozwiązana zagadka kryminalna nie przyniesie wcale pocieszenia. Kogoś zabrakło, spokój zniknął, a poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane. Stało się. Nic tego nie zmieni.

Co ciekawe, spokój zabrany został nie tylko mieszkańcom Broadchurch. Po siedmiu tygodniach trzymania widzów na samej krawędzi krzeseł ITV (konkurencja dla BBC) wyemituje ostatni odcinek serialu, który zyskał już niesamowitą popularność. Widzowie zgromadzą się przed telewizorami, by poznać odpowiedź na pytanie o to, kto zabił jedenastoletniego chłopca w małej nadmorskiej miejscowości. A jest to pytanie, które fanów Broadchurch prześladuje niemal tak samo, jak wiele lat temu fanów Twin Peaks prześladowało pytanie: kto zabił Laurę Plamer?

0 I like it
0 I don't like it
Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On PinterestVisit Us On Instagram