Wywiad: Delafashiva

folower wakacje14 (2)

Chciała poczekać z założeniem bloga o modzie aż schudnie. W końcu zadecydowała, że nie chce odkładać życia na później – i dobrze! Iwona, Delafashiva, blogerka XL – stała się inspiracją dla wielu dziewczyn: na bycie modną w każdym rozmiarze.

Follower: Co Cię kręci w środowisku blogerek modowych? Co Cię wkurza?

Delafashiva: Fascynują mnie szerokie możliwości, jakie niesie za sobą blogowanie. Ale na top liście są przede wszystkim wyjątkowi ludzie, których poznaję dzięki prowadzeniu bloga. To doceniam najbardziej!

A wkurza? Zawiść, obłuda i te wszystkie osoby „za wszelką cenę”. Jestem typem delikatnego zazdrośnika, wiec irytuje mnie to, że inni osiągnęli tak wiele, zaszli tak daleko. Są to jednak pozytywne emocje, które mnie motywują i napędzają do działania. Tak. Wkurza mnie też zazdrość ludzka. Niedocenianie pracy innych. Najłatwiej jest usiąść, zazdrościć I usprawiedliwiać czyiś sukces mówiąc że: “córka tatusia”, “synek mamusi”, “bogaci rodzice”, “znajomości”, albo “przez łóżko”…

Denerwuje mnie też brak akceptacji inności. Strach przed nią, ograniczenie, czy po prostu głupota ludzka.

Cóż, wygląda na to, że wiele rzeczy mnie irytuje. Ale nie jestem w stanie opisać jak wszystkie procesy tworzenia bloga czy bycia częścią blogosfery mnie fascynują. Nie potrzeba mi wiele do radości.

Follower: Opowiedz nam coś o swoim pseudonimie.

D: Nic nie znaczy. Nie wiąże się z nim żadna urzekająca historyjka. Powstał w pociągu. Bo w polskim PKP najlepiej mi się tworzy. Długo w mojej głowie krążyła myśl „założę blog jak schudnę, jak schudnę, jak schudnę, jak schudnę…”. I jadąc do Poznania powiedziałam sobie: “Dość! Teraz albo nigdy!” Mignęła mi przed oczami jakaś francuska nazwa. Od zawsze pociągały mnie nazwiska ze wstawkami “von”, “de” i “la”… De La. I co dalej. Iva. De La Iva. Koszmar. Tak w ciągu kilku minut w kojej głowie zrodziło się “De La FashIva”. Choć teraz przyznaję, że nazwa jest za długa i trudna.

Follower: Czy udostępnienie Twojego bloga przez Deynn dodało powera jego popularności?

D: Tak. Z pewnością. Jak każde udostępnienie czy publikacja, które zwiększają ruch. Wedle przysłowiowego: nie ważne jak, byle by gadali. Deynn, która trafiła na mój blog z publikacji na profilu blogerki eve-r-green, pomogła mi dotrzeć do osób, które nie znały mnie wcześniej. Wygenerowało to ponad 15 tysięcy wejść na bloga w ten sam dzień i ponad tysiąc nowych lajkujacych na fanpage’u. Żebyś mnie wtedy widziała! Niewyobrażalna radość. Czy to właśnie dzięki Deynn dowiedziałaś się o moim blogu?

Follower: Przyznaję się bez bicia. Porozmawiajmy o innej znanej blogerce. Jak oceniasz występ Maffashion w programie Kuby Wojewódzkiego i szum medialny, który powstał wokół tego wydarzenia?

D: Wszystkim polecam obejrzenie odcinka “20m2 Łukasza” z udziałem Maff. I na tym najchętniej zakończyła bym swoją wypowiedź. Materiał ukazujący prawdziwą Julię. Tu nie manipuluję Kuba, nie wcina się Kasia Bujakiewicz. Najważniejsze, że Julka sama mówi, że nie żałuje występu. Poznałam ją i nie jest typem zwierzęcia medialnego, osoby, która szturmem zdominuje Kubę i występ w jego show. Tylko po co o tym rozmawiamy? Gdybym miała opowiadać swoją opinię o blogu Madame Juliet i jej działalności zabrakło by nam… kartek w internecie. A jestem okropną gadułą. Według mnie Maff jest świetna. Kto ją poznał, ten wie. Amen.

Follower: Muszę się przyznać, że mam totalny odjazd na punkcie torebek. Nawet jeśli idę na zakupy z silnym postanowieniem, że kupię np. sukienkę – finał jest taki, że wracam do domu z nową torbą. Też masz swój ubraniowy fetysz?

D: Buty! Ale czy Ty przypadkiem nie chcesz zamienić się miejscami i porozmawiać o Twoim „problemie”? Diagnoza: torebkoholizm. Wracając do pytania: najłatwiej kupuje mi się buty. I mogłabym kupować je tuzinami. Choć leczę się z tego. Coraz częściej zabieram rozsądek na zakupy. Nie kupuje już kolejnej pary, dlatego, że ładnie wyglądają, czy są odjazdowe. Stawiam większe wyzwania. Teraz zamiast trzech par, wolę kupić jedną, ale porządną. Uwielbiam spacerować, a mój but musi być komfortowy dla stóp.

Follower: Czy masz jakąś część garderoby, konkretny produkt, o którym śnisz, ale jeszcze nie możesz sobie na niego pozwolić ze względu na cenę/dostępność? 

D: W mojej opinii każda dziewczyna marzy o butach Louboutina, sukience Hevra Legera i torbie Birkin od Hermesa. Do niedawna wzdychałam na widok torebki francuskiego domu mody Celine. Phantom przyprawiał mnie o dreszcze. Ale jestem szczęściarą i realizuję swoje marzenia, wiec torba niedługo pojawi się w moim domu. Więc w odpowiedzi na to pytanie sięgam dalej i coraz częściej powtarzam ze śmiechem, że jak będę dużą dziewczynką z ogromem pieniążków, to sprawie sobie Hermes Birkin. Marzeniem niespełnionym jest skórzana bogato zdobiona kurtka od Fausto Puglisi i bikerjacket Balmain. Ach… Do listy marzeń dopiszmy ślubną suknię Dior Haute Couture i penthause z widokiem na ocean z tarasu.

Follower: Jak radzisz sobie z wszechobecnymi hejterami?

D: Jak sobie radzę? Proste. Nie radzę sobie. Oni po prostu są. Gdyby hejterzy byli szczęśliwsi, nie tracili by czasu na przesiadywanie przed kompem i smarowanie na każdego. Może mi być ich jedynie żal. Jestem na tyle kontrowersyjną postacią w krainie blogów modowych, że negatywne opinie są nieuniknione. Nie mam tu na myśli, że jestem niczym Anna Piaggi, bardziej chodzi o mój rozmiar. Ja nie promuję otyłości, ale otwieram oczy i rozumy dziewczynom, których rozmiar XL ogranicza w czerpaniu radości z życia. Jeju, zabrzmiało jak misja! Heh. Przecież gdybym teraz schudła 10, 20 czy 30 a nawet 40 kilo zawsze pojawi się jakiś negatywny odbiór. Źle radzę sobie z krytyką, ale wystawiłam kawałek siebie na opinie publiczną. Jestem w stanie zaakceptować, że co człowiek to inny gust i poczucie estetyki. Konstruktywna krytyka jak najbardziej, ale nie ubliżanie drugiemu człowiekowi. To już nawet nie jest hejterstwo. A o szerszy aspekt mojej wypowiedzi w tym temacie należałoby by spytać taksówkarza, który wiózł mnie ostatnio na pokaz Gosi Baczyńskiej. Ucięliśmy sobie genialną rozmowę o tym zjawisku. Karma. Zawsze wróci do Ciebie to, co dajesz drugiemu człowiekowi. To tyle. Hejterzy byli, są i będą.

Follower: Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

D: Te największe jeszcze przede mną! A z tych dotychczasowych to nie publikacje, tytuł gwiazd tygodnia czy wyróżnienia. To wiadomości od moich czytelników. Gratulują mi odwagi, pewności siebie, stylizacji, ostatnio pierwszego roczku bloga. Chwalą, że za moją sprawą w wielu szafach pojawiły się spódniczki i ciuchy na które kiedyś nie miały odwagi. Te wszystkie pytania: o to w co się ubrać na wesele, jaką bluzkę dobrać, gdzie robić zakupy. Kiedy podchodzą do mnie na ulicy, witają i gratulują. Największym sukcesem są moi czytelnicy i słowa ich uznania.

Follower: Jakie są Twoje marzenia i plany na najbliższy czas?

D: Mąż, dzieci i domek z ogródkiem. Ha ha ha! Na najbliższy czas – usiąść w końcu na tyłku i napisać pracę magisterską. Nie zatrzymywać się w miejscu, iść dalej i rozwijać. Spełniać się i osiągnąć prawdziwe sukcesy w tym, czym się zajmuję. Spełnieniem marzeń byłoby także móc wyżyć z tego co robię. Marzenie? Długie życie w zdrowiu dla moich bliskich i siebie. Chodzić codziennie do pracy z uśmiechem i oglądać swoje stylizacje sesji w najlepszych tytułach prasowych, a nawet w telewizji. Być może własny showroom. Do tego brak ograniczeń i wspomniana torebka Hermesa w garderobie. Możesz życzyć mi miliona czytelników, wielu publikacji, doceniania tego co robię przez kolejne osoby.

Autor: Ola Kozicka

0 I like it
0 I don't like it
Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest