Wywiad: Design Your Life. Rozmawiamy z Aliną Szklarską.

28537536_2076898182327949_1619264572_n

Kiedyś projektantka wnętrz, dziś blogerka, youtuberka, fotografka, właścicielka sklepu internetowego. Z sukcesem tworzy treści w szczególności dotyczące szeroko pojętej organizacji. Z uśmiechem i energią potrafi zainspirować do działania nawet największego lenia. Rozmawiamy z Aliną z Design Your Life.

Follower: Przyznam, że kiedy oglądałam maraton Twoich filmików, przygotowując się do rozmowy, jako pierwsze zapisałam sobie takie oto pytanie: Nagrywasz filmy, oboje z mężem fotografujecie i prawdopodobnie korzystacie z komputerów, komórek… Jak to robicie, że w Waszym pięknym mieszkaniu nie widać kabli? U mnie w domu są wszechobecne…

DYL: To zabawne, że ten detal pierwszy zwraca uwagę. Bardzo szczegółowo zajęłam się wszelkimi instalacyjnymi kwestiami już na etapie planowania zakresu remontu naszego mieszkania – i to właśnie w taki sposób, by jak najbardziej wszystko schować :). Odpowiednie poprowadzenie instalacji elektrycznej w każdym pomieszczeniu, dało możliwość rozmieszczenia po kilka gniazdek elektrycznych na każdej ze ścian, w dogodnych, mało widocznych miejscach. Oprócz tego stosujemy też sporo rozwiązań, które pomagają nam zaprowadzić wśród kabli porządek, podczepić pod blat biurka, ukryć za meblami, by nic nie wisiało i nie odstawało. Sprytna organizacja domowej, czy też biurowej przestrzeni wymaga znajomości różnych, najczęściej bardzo prostych trików. Pisałam o tym szerzej na blogu w TYM WPISIE.

Follower: W zakładce „kontakt” zastrzegasz, że nie jesteś psychologiem. Czytelnicy i widzowie piszą do Ciebie ze swoimi problemami?

DYL: W związku z tym, że na blogu od czasu do czasu zdarza mi się podejmować bardziej osobiste tematy, no wiesz, takie wpisy „z życia”, Czytelniczki często identyfikują się z moimi doświadczeniami i proszą o radę – w kwestii zdobywania edukacji, pracy, prowadzenia własnego biznesu, organizacji czasu. Niejednokrotnie jednak ich prośby i pytania wykraczają poza moje kompetencje, na przykład te dotyczące problemów z rówieśnikami i tak dalej… Nie mogę też przecież zasugerować komuś, jaki kierunek studiów powinien wybrać itp. To naprawdę duża odpowiedzialność, a przede wszystkim nie moje kompetencje.

Follower: Wydaje mi się, że byłaś jedną z pierwszych osób, która wprowadziła darmowe pliki-gadżety do pobrania (przynajmniej u Ciebie zwróciłam na to po raz pierwszy uwagę). Jak taka forma działalności wpływa na relację twórca-czytelnik?

DYL: Faktycznie, kiedy już pięć lat temu udostępniałam moim Czytelnikom zaprojektowane przeze mnie formularze plannerów do wydrukowania i inne pomoce w organizacji, nie była to możliwość popularna. W moim odczuciu i z mojej perspektywy doskonale wpłynęło to na relacje, a także przyczyniło się bezpośrednio do rozwoju mojego biznesu.

Wiesz, że Sklep Design Your Life nigdy by nie powstał, gdyby nie feedback i zachęty Czytelników? Bo to nie było tak, że pewnego dnia postanowiłam ich wszystkich uszczęśliwić możliwością zakupu Plannera. Wprowadzenie go do sprzedaży było bezpośrednią reakcją na zaskakujące prośby Czytelników o wydrukowanie im moich projektów, spięcie w okładki i wysłanie gotowych do używania! Bo im owszem, podobały się moje rozwiązania, ale brakowało już motywacji, czasu, czy umiejętności, aby przygotować takie DIY. I tak oto moja #OrganizacjaOdZaraz niedługo rozpocznie piąty rok :).

Follower: Jeden z wiodących tematów Twojego bloga – organizację czasu – poruszałaś jeszcze nim pojawił się na niego ten największy boom. Obecnie blogi o tej tematyce powstają obecnie jak grzyby po deszczu. Jak to odbierasz? Czy cieszysz się, że ta tematyka tak bardzo zaistniała w świadomości ludzi, czy czujesz jakąś nutkę rywalizacji? Rozpoczął się kolejny rok, a blogerek oferujących własne organizery i kalendarze jest z roku na rok coraz więcej.

DYL: Hmm, chyba i jedno i drugie 🙂 Wiem, że mój planner był jednym z pierwszych na polskim rynku, zanim jeszcze dotarły do nas trendy z Zachodu. Nie powiem, że czuję zadowolenie widząc u innych kolejne wariacje na temat mojego własnego projektu, sprzedawane jako ich własne. Bo to nie jest czysta rywalizacja. Doceniam jednak inne nowatorskie rozwiązania i nie mam nic przeciwko nim. Moim zdaniem każdy świadomy klient musi odnaleźć własne, idealne narzędzie do planowania i organizacji.

 

Follower: Przyznam, że do Twojej twórczości przyciągnęły mnie przede wszystkim treści poświęcone nagrywaniu i fotografii. Świetnie tłumaczysz! Czy dopuszczasz możliwość rozwijania w jeszcze większym stopniu tej tematyki? A może książka?

DYL: Fotografia jest ważną częścią mojej pracy i mojego życia, więc i taką możliwość dopuszczam. Jeśli coś mnie pasjonuje i kręci, to ja po prostu chcę się tym dzielić. Na pewno jednak kolejny krok będzie bardzo przemyślany. Pracując głównie „jednoosobowo”, muszę tak tasować pomiędzy obowiązkami, by przede wszystkim mieć czas na swoje priorytety.

Follower: Kolor miętowy, pomadka w ulubionym kolorze, turkusowe barwy w grafikach… Kiedy coś polubisz, to jesteś temu wierna przez lata, prawda?

DYL: Tak, to prawda, ale nie tylko w tym rzecz. Konsekwencja jest kluczowa przy budowaniu spójnego wizerunku w internecie.

Follower: Wydajesz się Zosią-Samosią. Piszesz, projektujesz, montujesz, nagrywasz w mieszkaniu, które sama urządziłaś. Bez pomocy wizażysty i fryzjera przygotowałaś się do ślubu. To niewątpliwie perfekcjonizm w czystym wydaniu. W Twoim wydaniu sprawdza się on znakomicie, ale wiele osób ta cecha hamuje. Jak przekuwasz ją na swoją korzyść?

DYL: Haha, no tak… sam perfekcjonizm raczej utrudnia mi życie. Ułatwia je to, że rozwijając własny biznes nabyłam przez lata wielu przydatnych umiejętności. Projektowanie wnętrz i fotografia wynikają z mojego wykształcenia. Nagrywania i montażu nauczyłam się gdzieś po drodze, z konieczności. Nie jestem grafikiem, ale doświadczenie w pracy projektanta i długie godziny w programach graficznych zdecydowanie się przydają.

Wciąż dokształcam się z zakresu marketingu, sprzedaży, PR’u. Nie umiem jednak – i nie chcę – wiedzieć wszystkiego. Sprawy czysto techniczne powierzam specjalistom, uczę się też powoli delegowania zadań…

Follower: Czy wciąż czujesz się bardziej blogerką niż youtuberką?

DYL: W ostatnich miesiącach trochę się u mnie w tej kwestii zmieniło. Do połowy ubiegłego roku czułam się zdecydowanie blogerką. Zmieniłam jednak trochę podejście do nagrywania i zaczęłam bardziej identyfikować z moimi widzkami :).

Follower: Wspomniałaś kiedyś, że świadomie rezygnujesz z podejmowania kontrowersyjnych tematów. Zakładam, że chodzi o te polityczne i społeczne. Czy razi Cię kiedy inni blogerzy to robią np. zajmując stanowisko w określonych sporach?

DYL: Absolutnie nie, to ich własny wybór! Sama od czasu do czasu lubię podzielić się mniej popularnymi przemyśleniami, jak np. we wpisie o tym, jak zostałam hejterką, kwestii mojego ślubu, czy niepopularnym tak zmienianiu zdania. Z daleka jednak trzymam się od bezpośredniego poruszania spraw polityki, wiary itp.

Follower: Ostatnio częściej vlogujesz, co z pewnością wiąże się z koniecznością częstego rejestrowania. Wydajesz się dobrze kontrolować balans życiowy, ale czy mimo wszystko rodzina nie narzeka czasem: „Alinko, wyłącz ten aparat!”? Nie czujesz się czasem jakbyś miała dom pełen nieznajomych gości? I to takich skłonnych do szybkiej oceny?

DYL: Całkiem szczerze – nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się usłyszeć takich słów. W całym tym rejestrowaniu jestem raczej dyskretna i przestrzegam podstawowych zasad. Na moich filmach nigdy nie ma osób, które czują się niekomfortowo przed kamerą i w żaden sposób same nie udzielają się w internecie. Większość moich filmów nagrywam w samotności, w zaciszu własnego mieszkania. Na wszelkich wyjazdach i wydarzeniach uwieczniam głównie krótsze migawki, które później staram się połączyć w całość, uzupełnić o własne wypowiedzi.

A gdy spędzam czas z najbliższymi osobami i świetnie się bawię, gdy naprawdę sporo się dzieje i warto byłoby coś tam zarejestrować, chociażby tylko dla siebie, wtedy najzwyczajniej w świecie o nagrywaniu zapominam.

Follower: Puff… Internet wysiada. Wracasz do projektowania wnętrz czy zajmujesz się na pełny etat fotografią? A może robisz coś jeszcze innego? Czy byłabyś w stanie wrócić do sytuacji, w której ktoś Cię zatrudnia?

DYL: Zastanawiałam się nad tym ostatnio i doszłam do wniosku, że mam sporo możliwości! Prowadzenie biznesu on-line i nieustanne dokształcanie się w tym zakresie mnóstwo mnie nauczyło. Na pewno nie wróciłabym do projektowania, swoje kroki kierowałabym zdecydowanie w kierunku fotografii. Dalej na własny rachunek. A może pomyślałabym o otworzeniu jakiegoś stacjonarnego biznesu – księgarni, kawiarni, kwiaciarni?

Organizacja czasu i przestrzeni to moje ukochane tematy i postarałabym się po prostu przenieść tę działalność do zawodowego świata. Własny sklep stacjonarny? Moje produkty we wszystkich księgarniach w Polsce? Hmm… Trudno powiedzieć!

Rozmowę przeprowadziła Ola Kozicka

2 I like it
0 I don't like it
Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest