Wywiad: Marciej Rajk

RAJK1

Maciej Rajk. Trzydziestoletni pisarz i bloger. Autor czterech powieści, najbardziej znane to „Wyjechać” i „Spowiedź selekcjonera”. Twórca powieści, od których nie sposób się oderwać i lekko uzależniających artykułów. Próbował wszelkich zawodów – od polityki, przez korporacje, aż do stanowiska konsultanta biznesowego.

Follower: Jakiś czas temu trafiłam na Twojego bloga – świetnie się go czyta. Co zdecydowało o jego założeniu?

Maciej Rajk: Powód był wyjątkowo prosty. W 2009 roku napisałem swoją pierwszą powieść „Miłość i inne pajęczyny” i uznałem, że pisarz powinien mieć swoją stronę. Czemu strona przetrwała, to już zupełnie inne pytanie. Bardzo odpowiada mi posiadanie przestrzeni, w której bez żadnej cenzury i ograniczeń mogę pisać o tym co mnie fascynuję, intryguje i pociąga. I oczywiście kontakt z czytelnikami to czysta przyjemność.

Follower: Skąd czerpiesz inspiracje do kolejnych wpisów?

Maciej Rajk: Z życia. Zewsząd. Czasem rozgryzam jakiś temat tygodniami, np. jak to się dzieje, że jedni ludzie odnoszą sukces, a inni nie, a potem piszę o tym, bo pomaga mi to uporządkować swoje myśli. Czasem mam głęboką potrzebę podzielenia się czymś co uważam za ważne, może właśnie usłyszałem jakąś inspirującą historię? Może przeczytałem znakomitą książkę? Czasem są to po prostu życiowe wydarzenia – jak wtedy, gdy dwa lata temu stłukłem żebra w meczu piłkarskim i po prostu musiałem podzielić się tym niezwykłym doświadczeniem oszałamiającego bólu, walki o kolejny oddech. Generalnie jednak czynnie szukam tematów – jak napisał Jack London: „Nie możesz czekać na inspirację. Musisz gonić za nią z maczugą.” Staram się pisać tylko o rzeczach, o których mam szersze pojęcie – np. napisałem poradnik o szukaniu pracy, bo pracowałem jako rekruter i widziałem chyba wszystkie możliwe błędy aplikujących…

Follower: Przeprowadzałeś ciekawy eksperyment dotyczący spania dwie godziny na dobę. Na blogu dokładnie opisałeś kolejne etapy doświadczenia, ale skąd ten pomysł? Czy uważasz, że taki sposób funkcjonowania usprawnia organizację życia?

Maciej Rajk: Przeczytałem kiedyś o dwójce facetów w Stanach, którzy podjęli się tego eksperymentu i dokumentnie polegli. Temat mnie zainteresował i po długim szperaniu w internecie doszukałem się paru wskazówek, paru artykułów naukowych. Np. koniecznie trzeba odstawić wszystko co zawiera kofeinę, bądź teinę, by móc od razu po zaśnięciu wchodzić w fazę snu głębokiego. Znalazłem też testymoniał Amerykanina, który przeżył tak pół roku.Uznałem, że muszę spróbować i… za drugim podejściem się udało. Muszę powiedzieć, że było to jedno z bardziej fascynujących doświadczeń w moim życiu. Nie będę się tu rozpisywał, ale przez półtora miesiąca byłem pełen energii, niezwykle produktywny i… żyłem w poczuciu, że nie ma jutra, a istnieje tylko dziś. Nie wiem czy to rozwiązanie dla wszystkich – sam nie powtórzyłem tego eksperymentu – ale z pewnością jest to coś czego warto doświadczyć.

Follower: Niedawno ukazała się Twoja najnowsza książka „Spowiedź selekcjonera”. Książka opowiada historię sukcesów i porażek selekcjonera z warszawskiego klubu. Napisane w formie tytułowej „spowiedzi” – wzrusza, rozśmiesza, momentami znacząco podnosi poziom adrenaliny. Dlaczego zdecydowałeś się ją napisać? Jak na siebie z Marcinem trafiliście?

Maciej Rajk: Marcin trafił do mnie przez naszego wspólnego znajomego. Kamil odezwał się kiedyś do mnie z pytaniem czy nie chciałbym napisać biografii gościa, który sporo przeżył. Nie byłem przekonany, ale uznałem, że zawsze mogę się spotkać i później zdecydować. Po naszym pierwszym spotkaniu wcale nie byłem przekonany – ostatnie czego chciałem to pisać biografię celebryty. Na szczęście jednak umówiliśmy się raz jeszcze i… historia Marcina po prostu mnie porwała. Nikt jeszcze w Polsce nie mówił tak otwarcie o uzależnieniu od narkotyków, od hazardu… Urzekła mnie jego szczerość. Myślę, że razem stworzyliśmy naprawdę wyjątkową książkę. Teraz trochę przesadziłem z autoreklamą (śmiech).

Follower: Jak wyglądały Wasze przygotowania do pisania książki? I ile czasu zajęły?

Maciej Rajk: Obaj byliśmy dość zajęci, więc po prostu spotykaliśmy się regularnie. Przychodziłem z dyktafonem, Marcin opowiadał, potem zadawałem mu pytania. Czytałem też o nim w internecie, dogrzebałem się archiwalnych zdjęć i nagrań. Marcin umawiał mnie na spotkania z didżejami, właścicielami klubów, fotografami… Z każdego spotkania wyniosłem parę zdań do książki, a czasem nawet cały rozdział. Świetnym źródłem były też prace terapeutyczne Marcina. Ile to zajęło? Zobaczyliśmy się pierwszy raz na oczy drugiego kwietnia, w lipcu już miałem praktycznie komplet materiałów. Na przełomie lipca i sierpnia przeżyłem dziki maraton pisarski – pomógł też fakt, że akurat rozstałem się z dziewczyną i zanurzenie się w pracy było idealną kuracją.

Follower: Ile w książce jest Marcina a ile Maćka?

Maciej Rajk: Ha! To jest dopiero dobre pytanie… Myślę, że jest we mnie dużo empatii, potrafię wejść w cudzą skórę, zrozumieć inne schematy myślenia, inne wartości, inne reakcje… Dużo, bardzo dużo czasu spędziłem słuchając nagrań z naszych rozmów, starając się podchwycić jego język, jego sposób wysławiania się… Niemniej jednak jest tam dużo mnie, to raczej nieuniknione. Wbrew pozorom pisanie o realnej postaci nie różni się tak bardzo od pisania o kimś wymyślonym – w obu sytuacjach wychodzimy z siebie i wchodzimy w cudzą skórę. Sztuką jest umieć spojrzeć na świat cudzymi oczyma.

Follower: Jedna z Twoich poprzednich książek mocno mnie zaintrygowała. Poznajemy historię młodego chłopaka borykającego się z wieloma problemami. Bohater znajdując niekonwencjonalne rozwiązania przeżywa wiele intrygujących sytuacji. Czy 16 „Miłość i inne pajęczyny” zawiera Twoje własne doświadczenia? Czy jest to część autobiografii?

Maciej Rajk: Nie, nie jest to moja autobiografia. Najbliższa mojej autobiografii jest moja trzecia powieść „Wyjechać”. Jednocześnie jest to jednak wyjątkowo osobista książka. Główny bohater jest de facto mną, natomiast często znajduje się w sytuacjach, w których ja nigdy się nie znalazłem. Nikt nie obciął mi palca, choć już wylecieć przez okno, owszem, zdarzyło mi się.

Follower: Czy Twoje książki dostępne są jako e-booki? Jeżeli tak, gdzie można je dostać?

Maciej Rajk: A choćby tu [link] albo jak nie lubimy kart kredytowych w internecie to tu [link]. Generalnie zdarza mi się nawet wysyłać mailem, jak ktoś się skontaktuje ze mną przez stronę.

Follower: Miewasz tremę podczas pracy nad nowymi tekstami? Jeżeli tak, czy jest ona większa w przypadku bloga czy książki?

Maciej Rajk: Nie, zupełnie nie. Myśl, że ktoś to później przeczyta rzadko pojawia się w mojej głowie. Jeżeli już się wkrada, to obawa, że kogoś skrzywdzę jakimś fragmentem – np. że ktoś mi bliski pomyśli, że to o nim, o niej. Nie wydaje mi się, by pisarz mógł być szczery jeżeli pisze, myśląc o publiczności. Sztuką jest oszukać siebie i zdobyć się na pełną otwartość. A potem… niech się dzieje co chce. Nieraz publikowałem coś na blogu, a w godzinę później myślałem: „Chryste, teraz każdy może to przeczytać!”. Jest taki artykuł, o który wypytywała mnie dokładnie każda kobieta, z którą się kiedykolwiek spotykałem…

Follower: Jakie masz stosunek do stron typu chomikuj.pl w kontekście praw autorskich?

Maciej Rajk: Wrogi. (śmiech) A tak szczerze, to zastanawiałem się ostatnio nad kwestią praw autorskich. Absolutnie nie uważam, że ściągnięcie czyjejś książki jest równe jej kradzieży – a zdarzały mi się osoby wynoszące książki z mojego mieszkania. Generalnie uważam, że każdy nastolatek i student powinien mieć prawo ściągać co mu się tylko żywnie podoba – to jedyny okres w naszym życiu, kiedy naprawdę mamy czas czytać co chcemy, słuchać dużo muzyki i oglądać najlepsze filmy. Jest to też okres kiedy kształtuje się nasza osobowość, nasze spojrzenie na świat. Brak pieniędzy nie powinien być powodem, dla którego nie mamy dostępu do kultury. Jeżeli natomiast mamy już ponad dwadzieścia cztery lata, to bardzo przepraszam, ale powinniśmy za książki, muzykę i filmy płacić. Wydanie książki, albumu czy produkcja filmu kosztuje i bez wsparcia czytelników, słuchaczy i widzów, przestaną pojawiać się ciekawe dzieła kultury.

Follower: Jakie masz plany na przyszłość? Pomysły na kolejną książkę?

Maciej Rajk: Obecnie pracuję w Londynie jako konsultant biznesowy i… z trudem wyrywam czas na jakiekolwiek pisanie. Może znowu rzucę pracę, by napisać powieść? Do tej pory tak to zawsze wyglądało: zostawiam pracę, przez pół roku piszę, promuję, a potem gdy z przerażeniem obserwuję stan swoich oszczędności, wracam na ścieżki kariery zawodowej. Taki los pisarza, który nie pali się do pisania romansów czy kryminałów. Pisanie to pasja, która jest błogosławieństwem i klątwą. Jest taka książka, którą chcę napisać… Nie chcę zapeszać, ale mam dwa rozdziały – przymiarki. Zapraszam do przeczytania.

0 I like it
0 I don't like it
Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest