Wywiad: Marcin Iwuć

IWUĆ1

Ania rozmawia z naszym ulubionym blogerem finansowym.

„Witaj, nazywam się Marcin Iwuć i prowadzę tego bloga aby pomóc Ci w mądrym poukładaniu Twoich finansów.” Tak o sobie pisze nasz dzisiejszy rozmówca, laureat nagrody Blog Roku 2014, autor bloga Finanse Bardzo Osobiste oraz książki Jak Zadbać o Własne Finanse?. Spotkaliśmy się w kawiarni Och Teatru w Warszawie, aby porozmawiać czy budżet domowy jest rzeczywiście tak straszny jak go malują, oraz o tym, że nic tak nie motywuje do zmian jak pieniądze.
IWUĆ1

 

 

Follower: W związku z tym, że finanse są jednym z głównych elementów naszego życia, czy motywacja o ich zadbanie powinna być w Nas?

Marcin Iwuć: Często mówię, że z finansami jest jak z odchudzaniem. Co z tego, że wszyscy wiemy co trzeba zrobić, skoro tego nie robimy. Wystarczy jeść mniej i ruszać się, a w finansach wystarczy więcej oszczędzać, zwiększać zarobki i nie zadłużać się. Dlatego sprawa jest prosta, jeżeli nie poświęcamy temu uwagi – nie robimy postępów. Wszystko zaczyna się od tego, że musimy finanse zdefiniować jako jeden z ważnych celów, ważnych obszarów życia. Odkąd sam tak zrobiłem, zacząłem o to dbać i wkładać energię, od razu pojawiły się rezultaty.

Follower: Na Twoim blogu był wpis na temat podsumowania starego i odniesienia do nowego roku. Czy zawsze robiłeś takie zestawienia? Finansowe? Osobiste?

Marcin Iwuć: O ile pamiętam, to chyba zawsze. Na pewno od bardzo dawna, odkąd bardziej świadomie zacząłem zarządzać swoim rozwojem, karierą i pracą.

Follower: Czy masz już dokładnie zaplanowany rok 2016?

Marcin Iwuć: Zaplanowany to za dużo powiedziane, ale mam jasno wyznaczone cele, co chciałbym zrobić i mniej więcej kiedy. One przetłumaczone są na bardzo konkretne zadania do zrobienia no i teraz już po prostu konsekwentnie to robię.

Follower: Masz jakiś sposób planowania roku? Priorytetowo czy czasowo?

Marcin Iwuć: Już dawno temu, zrobiłem sobie listę 10 celów: 5 osobistych i 5 biznesowych z takich obszarów, które są dla mnie ważne. To jest moja główna lista celów, najważniejszych obszarów priorytetowych. Muszę o nie dbać, aby czuć, że wszystko jest w porządku i idę w dobrym kierunku. To jest dla mnie zawsze punkt wyjścia. Bardzo wysoko na liście zapisane jest dbanie o moje dzieci, żonę oraz zdrowie, czyli takie rzeczy, nad którymi łatwo jest przejść do porządku dziennego. Natomiast ja konsekwentnie rok w rok, od tych rzeczy zaczynam. Dopiero później wchodzą te czysto biznesowe.

Follower: Czy plan na rok 2015 został zrealizowany?

Marcin Iwuć: To jest zwykle tak, że nie udaje się zrealizować wszystkiego. Najczęściej realizuję pewnie jakieś 70%, ale nie trzymam się tego planu uparcie. Życie weryfikuje nawet najlepsze i trzeba się mądrze dostosować. Staram się tak planować, aby każdy dzień był przeżyty świadomie, dobrze i abym kładł się zadowolony. To się zazwyczaj udaje. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem.

Follower: To są cechy Twojego charakteru, czy w jakiś sposób nauczyłeś się tak żyć?

Marcin Iwuć: Myślę, że to jest wypracowane. Od zawsze planowałem i starałem się wszystko uporządkować, było mi to potrzebne, ponieważ zawsze miałem dużo zajęć. Najpierw robiłem to z konieczności, a teraz dla wygody.

Follower: Czyli nie polegałeś na zzewnątrzsterowności?

Marcin Iwuć: Nie, mi nigdy nie brakowało motywacji wewnętrznej do działania. Pewnie gdybym został zupełnie sam i nikt by mnie nie popychał to i tak sam bym się dobrze popędzał.

Follower: Czy zastanawiałeś się kiedyś co powoduje, że ludzie zaczynają zajmować się swoimi finansami? Czasami płyniemy z prądem nie myśląc nad konsekwencjami…

Marcin Iwuć: Często zmusza ich do tego zła sytuacja finansowa. Niestety są to sytuacje, które spotykam najczęściej. Jednak moim zdaniem nie jest tak, że trzeba być zmotywowanym, żeby działać. Prawdziwa kolejność jest odwrotna. Gdy człowiek zaczyna działać i robić postępy to rośnie również jego motywacja. Dlatego bardzo zachęcam ludzi do tego, aby zaczęli od prostych rzeczy. Na początek wystarczy poświęcić na swoje finanse 20 minut dziennie o stałej godzinie. Jeżeli wyrobimy w sobie taki nawyk to mamy w sumie 123 godziny w roku przeznaczone na finanse, a w takim czasie możemy naprawdę zrobić w nich rewolucję. W pewnym momencie zaczyna do nas docierać świadomość, że można wiele osiągnąć, a sposobów na dopilnowanie finansów jest bardzo dużo. Wystarczy wypisać sobie wszystkie swoje cele oraz marzenia i zobaczyć jak bardzo pieniądze pomogą nam je zrealizować.

Follower: Pomogą zobaczyć jak drogie są marzenia?

Marcin Iwuć: To jest pojęcie względne. Ważną kwestią jest to, na ile chce się nam je zrealizować. Moim zdaniem, każdy kto ma głowę na karku jest w stanie zrealizować marzenia i naprawdę być zamożnym człowiekiem. Nie powiem, że miliarderem, ale na pewno osobą która może żyć dobrze, godnie i bez długów. Nie przejmując się specjalnie tym, że straci pracę, bo ma odłożone solidne oszczędności. Każdy jest w stanie to zrobić.

Follower: Jakie wpisy ze swojego bloga mógłbyś polecić dla osób, które chciałyby zacząć zdobywać wiedzę na temat finansów?

Marcin Iwuć: Na moim blogu jest zakładka „Zacznij tutaj”, właśnie dla takich osób i w zasadzie od tego można zacząć.

Follower: A masz jakąś radę dla osób, które chciałyby zachęcić swoich najbliższych do świadomego traktowania finansów osobistych?

Marcin Iwuć: Bardzo ciężko jest nakłonić do czegoś osoby nam bliskie. To jest bardzo trudne, a w większości przypadków wręcz niemożliwe. Polecam, aby podarować im moją książkę, wtedy winę można zwalić na mnie. Niestety prawda jest taka, że często nie da się pomóc osobom, które nie są na to jeszcze gotowe. Jeżeli ktoś nie widzi problemu, albo uważa, że nie jest to mu do niczego potrzebne, nie będzie nas specjalnie słuchał. Uważam, że lepiej skoncentrować się wtedy na tym jak my żyjemy i radzimy sobie finansowo. Bardzo często jest tak, że bliskie nam osoby widząc „rewolucję” w naszym życiu oraz jak świetnie my zarządzamy swoimi finansami, same przyjdą i zaczną pytać. Skoncentrujmy się na sobie i własnych postępach, bo przekonać innych do czegoś jest bardzo trudno.

Follower: Czyli powinniśmy świecić przykładem?

Marcin Iwuć: Jak w każdym obszarze życia.

Follower: Ostatnio przeprowadzałam wiele gorących dyskusji na temat finansów i zdobywania wiedzy na ich temat.

Marcin Iwuć: Pieniądze budzą emocje.

Follower: W tych rozmowach pojawiały się dwa argumenty umniejszające konieczności interesowania się prowadzeniem budżetu domowego. Proszę o komentarz pierwszego z nich: „Nie warto zdobywać wiedzy na temat finansów, ponieważ większość Polaków i tak nie będzie tej wiedzy wykorzystywała, ponieważ są za biedni…”

Marcin Iwuć: To ja tłumaczę tę odpowiedź tak: „Nie, nie chcę zdobyć wiedzy, chcę być jak inni Polacy, chcę być biedny”. No jeśli tak, to faktycznie nie trzeba.

Follower: Drugi argument: „Nie warto zdobywać wiedzy na temat finansów, ponieważ sama wiedza to tylko teoria, a w Polsce jest ciężko o dobrze płatną pracę, czyli zwiększanie swoich dochodów.”

Marcin Iwuć: Ok, sama wiedza to jest teoria. Sam często powtarzam, że wiedza to 20% sukcesu, reszta to nasze działanie, ale żeby to działanie miało ręce i nogi to te 20% też jest potrzebne. Jak w każdej dziedzinie życia, w finansach również, możemy działać metodą prób i błędów, ale to jest metoda kosztowna. Głupio jest obudzić się po 10 czy 15 latach i powiedzieć: „Kurde, ale byłem głupi, zadłużyłem się po uszy. Czemu ja nie wiedziałem tego wcześniej?” Po co? Znacznie taniej jest nauczyć się na doświadczeniach innych ludzi spisanych w książkach, na blogach, w innych materiałach i po prostu tych błędów nie popełniać.

Follower: Wspominałeś, że dostawałeś od swoich widzów informację, że Twój blog, bądź Twoja książka zmotywowała ich do … ?

Marcin Iwuć: Tak, dostaję kilka maili w tygodniu z podziękowaniem za blog, bądź to za książkę, która faktycznie zmienia ludziom życie. Czasami napisze do mnie ktoś komu udało się osiągnąć jakiś finansowy cel – pozbyć długów, odłożyć fundusz bezpieczeństwa, pozbyć się kredytu hipotecznego i urządzić imprezę pod hasłem „Palimy weksle.” Wszystko dzięki temu, że rzeczy, o których piszę są bardzo zdroworozsądkowe i po prostu działają. Tam nie ma żadnego naciągania, ani żadnych bzdur, czy obiecywania niewiadomo czego. To są proste rzeczy, które nie polegają na tym, aby wzbogacić się szybko, tylko żeby czas działał na naszą korzyść i szybciej niż się spodziewamy poprawiał naszą sytuację finansową.

Follower: Czy możesz wytłumaczyć czemu w tytule Twojego bloga tak mocno podkreślona jest „osobistość”?

Marcin Iwuć: Uważam, że finanse są bardzo blisko życia. Ludzie często to oddzielają, wyrzucają gdzieś ze swojej świadomości i mówią „aaa pieniądze, nie rozmawiajmy o pieniądzach”. Problem jest taki, że jeżeli nie przejmiemy kontroli nad naszymi pieniędzmi to bardzo szybko bałagan w finansach i brak pieniędzy zaczyna przejmować kontrolę nad naszym życiem. Musimy pracować tam gdzie nie chcemy, musimy płacić wysokie raty, musimy sprzedawać rzeczy z domu, aby wyjść z długów albo nie możemy realizować swoich pasji, bo nie mamy na to pieniędzy. Zamiast mydlić sobie oczy i mówić, że pieniądze są nieważne, wystarczy przyznać się: „Tak są ważne, są potrzebne, są ważnym aspektem naszego życia” i skupić się na tym jak je mądrze zdobywać i pomnażać. Dzięki temu łatwiej zrealizujemy cele i marzenia.

Follower: Czy należy podchodzić finansów osobistych na spokojnie, cierpliwie?

Marcin Iwuć: Oczywiście, krok po kroku. Takie działanie jest bardziej skutecznie i nie przygniata tych osób, które dopiero zaczynają. Zawsze jest tak, że jeżeli już zaczynamy iść we właściwą stronę to sukcesy przychodzą szybciej niż się tego spodziewaliśmy. To jest ta motywacja, która wynika z działania.

Follower: Znasz badania na temat poziomu wiedzy Polaków i ich zaradności finansowej?

Marcin Iwuć: Tak, śledzę te badania i przeglądam je co jakiś czas. Wiedza jest ciągle uparcie niska i wciąż wiele osób nie oszczędza. To co mnie bardziej martwi to fakt, że my zachłystujemy się takim modelem życia, który nie sprawdził się w innych kulturach. Mówię tutaj o konsumpcjonizmie na kredyt, który jest źródłem ogromnych problemów u milionów Amerykanów, Brytyjczyków, a my staramy się iść tą samą drogą. To jest głupie, tego po prostu nie należy robić. Jesteśmy zalewani reklamami pokazującymi, że zamiast odłożyć pieniądze zanim coś kupimy, lepiej najpierw się zadłużyć i zapłacić w sumie za to samo trzy razy więcej. Bohaterowie tych reklam są zawsze szczęśliwi i uśmiechnięci, bo nie ma w nich drugiej części historii, w której spłacają raty. A my w takie szczęście na kredyt naiwnie wierzymy.

Follower: Czy zdradzisz swoją najlepszą i najmniej udaną decyzję finansową?

Marcin Iwuć: Jasne. Jakiś czas temu, w 2006 roku, byłem dyrektorem finansowym banku hipotecznego. Wiedziałem jak wygląda rynek nieruchomości, widziałem tę całą bańkę, jak szybko rosły ceny i miałem pomysł, aby szybko się na tym wzbogacić. Udało mi się zrobić kilka fajnych transakcji. Tak niestety podszedłem do tematu jak ktoś rozgorączkowany i bez doświadczenia. Zacząłem wierzyć, że to musi trwać wieczne, że to cały czas będzie szło do góry. Ostatecznie na jednej z inwestycji, na mieszkaniu w Poznaniu straciłem w przeciągu niecałego miesiąca 40 tys. złotych. Głupia była moja wiara, że da się na tym szybko zarobić. Na szczęście miałem jeszcze na tyle przytomności, żeby jednak szybko to sprzedać i pogodzić się ze stratą. To była decyzja finansowa powodowana chęcią szybkiego wzbogacenia się. Dziś działam spokojniej. Wiem, że można bogacić się trochę wolniej, co jest zwykle bardziej skuteczne. A najlepsza decyzja finansowa? Na szczęście takich było dużo więcej, ale tak naprawdę ta, z której jestem najbardziej dumny to jest pozbycie się do zera naszego wielkiego kredytu hipotecznego na mieszkanie w Warszawie. Fajniej żyje się bez tych rat. Można jeszcze odważniej i z większym rozmachem planować kolejne przedsięwzięcia.

Follower: Czy wiele rozwiązań opisujesz powołując się na własne doświadczenia?

Marcin Iwuć: W zasadzie wszystkie rzeczy, o których piszę sprawdziły się w moim życiu. Teoria teorią, ale wszystko mam przetestowane. Dlatego jak mi ktoś mówi, że nie da się wyjść z długów to mówię – da się, ja wyszedłem. Miałem okres kiedy źle inwestowałem, zaciągaliśmy kredyty na zbędne rzeczy i generalnie pieniądz był tak łatwo dostępny, że grzechem było nie korzystać. Niestety potem trzeba było przez jakiś czas ostro z tymi długami walczyć. Nagrałem niedawno podcast z jednym z czytelników, który w przeciągu 14 miesięcy spłacił 11 kredytów. Jeżeli naprawdę się tego chce, to się da.

Follower: Wiem, że Ty i inni blogerzy finansowi zgadzacie się w wielu kwestiach dotyczących finansów, ale czy są jakieś sprawy, w których macie odmienne zdanie?

Marcin Iwuć: Pewnie tak, chociaż nie dochodzi między nami do jakichś wielkich dyskusji na ten temat. Może dlatego, że jednak te rzeczy o których mówimy są sprawdzone, opierają się na zdrowym rozsądku i trudno zaprzeczyć ich skuteczności. Zdarzają się ludzie, którzy piszą „Nie ma sensu robić budżetu domowego, lepiej skupić się na czymś innym”. Można, ale ja wiem jak bardzo taki budżet domowy mi pomógł. Wiem, że teraz, kiedy już naprawdę jestem w dobrej sytuacji finansowej, cały czas go robię, a on cały czas sprawia, że mądrzej zarządzamy finansami. Jednak nie lubię takich blogów finansowych, które przedstawiają różne pomysły na szybkie, błyskawiczne wzbogacenie się bez pracy. Oczywiście, że można się szybko wzbogacić, są na to sposoby, ale one wymagają bardzo dużo pracy co do tego nie miejmy złudzeń.

Follower: Bardzo często ludzie zrażają się do wspomnianego przez Ciebie budżetu domowego, gdy usłyszą, że przy jego prowadzeniu, należy spisywać swoje wydatki i zbierać paragony.

Marcin Iwuć: Wiele osób myli budżet domowy ze spisywaniem wydatków. Tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Budżet domowy to prosta rzecz. Siadasz sobie na początku miesiąca spisujesz i wydajesz swoje pieniądze na papierze, czyli podejmujesz świadomą decyzję co chcesz z pieniędzmi robić. Dzięki temu na koniec miesiąca nie zastanawiasz się gdzie się rozeszły. To ty mówisz swoim pieniądzom co mają dla Ciebie robić. W budżecie chodzi o planowanie. A spisywanie wydatków jest potrzebne, żebyśmy widzieli, czy faktycznie jesteśmy konsekwentni w realizacji budżetu. Samo spisywanie bez planu nie ma sensu i szybko zniechęca. Załóżmy, że na jedzenie chciałbym wydać w tym miesiącu 1000zł i nie więcej. Wrzucamy sobie ten 1000zł do koperty, żeby tego pilnować. Wtedy to spisywanie wydatków jest wręcz przyjemne, ponieważ widzimy gdzie jesteśmy. Powiem szczerze, my robimy to z żoną wieczorem, co stało się już rytuałem i nawykiem, a jest przy tym zawsze sporo śmiechu. Co chwilę wychodzą sytuacje, że ktoś coś tam chciał zachachmęcić, przeksięgować na inną pozycję. To jest tak, że skoro czegoś nie robiliśmy wcześniej i nagle słyszymy, że musimy to robić, nowe zadanie może wydawać się ponad nasze siły. Kolejny obowiązek na mojej głowie. Gdy już wyrobimy sobie nawyk i widzimy pozytywne efekty, wtedy nikt nie
musi nas już przekonywać, że warto to robić. Moim zdaniem jeżeli brakuje nam 20 minut na spisanie wydatków to zrezygnujmy z obejrzenia jakiegoś programu w telewizji i zobaczmy jaka będzie zmiana w naszym życiu. Jeżeli zastąpimy jeden głupi nawyk innym dobrym nawykiem, to bardzo pozytywnie wpłynie na nasze życie.

Follower: Co z pokusami? Zobaczymy wyprzedaż – nową piękną torebkę na promocji.. i? Jak z nimi walczyć?

Marcin Iwuć: Posiadając jasny cel i zdając sobie sprawę ze swojej sytuacji finansowej. Zapisując sobie na papierze, że nie chcesz wydać tych pieniędzy nie ulegniesz tym pokusom tak łatwo. W sytuacji gdy nadal sobie z tym nie radzimy są na to banalnie proste sposoby. Jeżeli nie chcesz wydawać pieniędzy na zakupy, a idziesz do centrum handlowego, to zostaw karty kredytowe w domu, weź sobie do portfela 50 czy 100zł, które chcesz wydać i koniec. Gwarantuję Ci, że nie wydasz wtedy więcej.

Follower: A co jeśli ludzie boją się spojrzeć prawdzie w oczy i zobaczyć faktyczne wydatki spisanie czarno na białym?

Marcin Iwuć: To świadczy o niedojrzałości. To jest taktyka, którą stosuje moja młodsza córka, która do niedawna chowała się za firankę, zamykała oczy i myślała, że jej nie widać. To może być wygodne, ale to donikąd nie prowadzi.

Follower: Teraz czas na quiz: odpowiedni wiek na usamodzielnienie się finansowe od rodziców?

Marcin Iwuć: Im szybciej tym lepiej.

Follower: Konto oszczędnościowe czy lokata?

Marcin Iwuć:

Follower: To zależy?

Marcin Iwuć: Tak, to zależy na co. Korzystam z tego i z tego. Jak dla mnie są to bardzo podobne produkty.

Follower: Wynajem mieszkania czy kupno?

Marcin Iwuć: A! To też zależy kiedy. Moim zdaniem pierwsze lata po rozpoczęciu pracy – zdecydowanie wynajem. Dopóki nie będziemy pewni, co chcemy robić, dopóki nie będziemy pewni tego, co nas najbardziej kręci, dopóki nie mamy sprecyzowanych marzeń na temat rodziny – to wynajem, wynajem i jeszcze raz wynajem. Dopóki nie mamy co najmniej 20% odłożone na wkład własny, to do tego momentu również wynajem. Później? Moim zdaniem kupno mieszkania na rozsądnych warunkach, z rozsądnym kredytem ma sens. To pokazuje fakt, że bardzo często stanowi ono główny realny składnik majątku danej rodziny po tych kilkudziesięciu latach. Rozmawiałem ostatnio ze swoją żoną, że ja byłbym gotowy całe życie wynajmować. Za to ona ma potrzebę posiadania własnego mieszkania. Taka potrzeba posiadania i związane z nią poczucie bezpieczeństwa też jest ważna. Powiedziałbym tak: warto kupić, ale pamiętajmy, że to nie jest tylko inwestycja, lecz również zaspokojenie innych potrzeb. Ale to trzeba robić z głową. Jeżeli kupimy głupio, to konsekwencje finansowe mogą nasze wymarzone gniazdko zamienić w koszmar.

Follower: Co z argumentem, który często przytaczają zwolennicy kupna: „Koszt wynajmu jest to koszt raty”?

Marcin Iwuć: Spójrzmy na raty. W racie 90 czy 80% tej kwoty to są odsetki. To jest pieniądz wyrzucony przez okno.

Follower: Zwiększanie dochodów czy zmniejszanie wydatków?

Marcin Iwuć: Zwiększanie dochodów razy tysiąc.

Follower: Motywacja zewnętrzna czy wewnętrzna?

Marcin Iwuć: Wewnętrzna

Follower: Postanowienia noworoczne: tak czy nie?

Marcin Iwuć: Zdecydowanie tak.

Follower: Co z ich realizacją? Na początku mamy dużą motywację, ale ona zazwyczaj znika po kilku tygodniach.

Marcin Iwuć: Jak ktoś mi mówi, że postanowienia nie działają, to odpowiadam: „Nie stary, postanowienia noworoczne działają, to ty nie działasz”. Zapisać cel, a zrealizować go, to są dwie różne rzeczy. Postanowienie noworoczne powinno zawsze łączyć się z tymi dwoma rzeczami: najpierw postanawiam, a potem działam by to zrealizować.

Follower: Karta kredytowa: tak czy nie?

Marcin Iwuć: Jako środek płatniczy tak, jako sposób na to, żeby się zadłużyć – najgłupsza z możliwych decyzji.

Follower: A karta kredytowa dla młodych?

Marcin Iwuć: Jeżeli ktoś rozumie jak z niej korzystać to tak, ale świadomie, bo wiele osób jest zadłużonych na karcie kredytowej i nawet tego nie wie.

Follower: Jak to jest możliwe?

Marcin Iwuć: Bardzo prosto. Mówią, że nie płacą żadnych odsetek: „Spłacam wszystko, co pożyczyłem, więc jest w porządku.” Niestety nie widzą, że mają dług. Załóżmy, że limit na karcie wynosi 5000zł i gdy tylko przychodzi wypłata na konto, to muszą ten limit spłacić. Ich konto znowu jest puste, więc muszą korzystać z karty. Są zadłużeni, tyle tylko, że nie płacą jeszcze od tego długu odsetek. Do czasu… Dużo osób nie rozumie, że to w ten sposób działa.

Follower: W przypadku naprawiania finansów mówisz o planie 10 kroków i skupieniu się na jednym z nich w danym momencie, a następnie na wykonaniu kolejnego itd., a co myślisz o metodzie równoczesnego zajmowania się wszystkimi elementami: spłacać po trochę kredyt jednej, drugi i od razu odkładać oszczędności?

Marcin Iwuć: Ta metoda wychodzenia z długów, o której ja piszę, jest autorstwa Dave’a Ramsey’a. Sprawdziła się ona w moim przypadku, dlatego nie mam żadnych złudzeń, że działa. Sprawdza się również w przypadku tych czytelników, którzy szybko z tymi długami sobie radzą. Metoda ta sprawia, że zaprzęgamy pełną koncentrację i nasze emocje do działania, a to zawsze pomaga robić coś szybciej. A przykładowa druga metoda wychodzenia z długów? Nie potrafię powiedzieć czy działa, bo jej nie stosowałem. Nie znam nikogo kto by powiedział: „Spłacałem trochę tu, trochę tam, tu przyspieszyłem, tam zwolniłem, ale bardzo szybko pozbyłem się długów”. My jednak lubimy działać w oparciu o jakiś porządek, schemat i bardzo konkretny plan. Wtedy jest nam się łatwiej skupić, skoncentrować by osiągać lepsze efekty i dlatego właśnie takie metody polecam.

Follower: Czy wskazane jest wyłączenie emocji i skupienie się na tym jednym celu?

Marcin Iwuć: Nie, wręcz przeciwnie, należy się wkurzyć i powiedzieć sobie: „Mam już dość tych długów, chcę się tego jak najszybciej pozbyć”. Nie możemy co roku zapisywać sobie tego samego postanowienia noworocznego podczas, gdy lista naszych kredytów rośnie. Trzeba powiedzieć sobie STOP, wkurzyć się na to i pozbyć się tego ciężaru z życia.

Follower: Planowanie dnia: priorytetowo czy godzinowo?

Marcin Iwuć: Tak i tak. Priorytety są absolutnie ważne. Chcę wiedzieć na koniec dnia, że jeżeli nie zrobiłem wszystkiego, co zaplanowałam, to zrobiłem przynajmniej te rzeczy, które są najważniejsze. Wtedy idę spokojnie spać. A planowanie godzinowo również, ponieważ tutaj jestem zwolennikiem tego, aby przez pierwszą część dnia pracować nad najważniejszymi dla nas projektami. Ja tak pracuję, wyłączam wszystko, do południa mnie nie ma i koniec. Czasem jest tak, że coś się publikuje, ale to są poustawiane wcześniej posty.

Follower: Wymarzona wycieczka czy wymarzony samochód?

Marcin Iwuć: Wycieczka.

Follower: Dlaczego?

Marcin Iwuć: Kurcze, mam jeszcze tyle miejsc do odwiedzenia.

Follower: Ale samochód jest praktyczny, pomocny na co dzień.

Marcin Iwuć: E tam samochód, mi jest wszystko jedno czym jadę. Lubię oczywiście wygodnie podróżować, ale zdecydowanie wycieczka, która z czasem pięknieje w naszych oczach, a tego nikt
nam nie zabierze.

 

Wywiad przeprowadziła Anna Magdalena Pabich

Przypis Redakcja: Nasze spotkanie trwało ponad godzinę, z czego tylko połowa okazała się być wywiadem. Chwilami rolę dziennikarza przejmował także Marcin, mówiąc, że „lubi wiedzieć z kim rozmawia”. Opowiadałam o naszej redakcji, on o stworzeniu kanału na Youtube oraz nowej odsłonie strony graficznej bloga. Niestety czas był ograniczony, ale na szczęście nieograniczone są narzędzia komunikacji internetowej: zapraszamy na fanpage Marcina na Facebooku.

2 I like it
0 I don't like it
Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest