The Jillion. Platforma spełniająca marzenia.

Jak działa Jillion

W najnowszym numerze Kliknij w słusznej sprawie prezentuje platformę, która pomaga potrzebującym spełnić ich marzenia.

The Jillion jako platforma do finansowania projektów? Kto za nim stoi?

Tak, The Jillion to platforma do finansowania projektów-marzeń za pomocą społecznościowych aukcji. Każdy może sfinansować projekt na The Jillion, prosząc znajomych, rodzinę i przyjaciół o  n i e f i n a n s o w ą  pomoc. Komunikat „proszę daj mi pieniądze” jest tak częsty, że ludzie nie mają wyjścia i zamykają na niego serca oraz uszy, otwierając je tylko sporadycznie i bardzo wybiórczo. Na The Jillion słyszą: „daj mi godzinę swojego czasu, coś co tworzysz lub coś, co możesz i chcesz mi dać”. Czują, że mogą pomóc w wyjątkowy sposób, swoim talentem albo czymś, czym mogą się łatwo podzielić. Ten model ułatwia też niezwykle sytuację osoby potrzebującej wsparcia. Nie pójdę do znajomej fryzjerki z prośbą o 50pln, ale łatwo będzie poprosić mi ją o jedno strzyżenie, które sprzedam za 200pln. Każda aukcja to atrakcyjna oferta dla znajomych osoby dającej. Wystarczy więc ją im podesłać, opowiedzieć o niej przez telefon, zamieścić na swoim Facebooku albo powiedzieć na korytarzu w pracy. Wyjaśnić na co idą pieniądze i zaprosić do licytacji. Nagle nie mając w portfelu i na koncie zbędnych pieniędzy, możemy pomóc komuś bardzo znaczącą kwotą.

The Jillion ułatwia zbieranie pieniędzy potrzebującym, ale jest też doskonałym miejscem dla kupujących. Mogą kupić sobie coś niezwykłego np. lekcje bosku z mistrzem, sesję hipnozy, słoik domowych powideł czy grafikę z podpisem artysty, wiedząc, że tym samym zmieniają świat na lepsze. To wymarzone miejsce, żeby kupić bliskiej osobie prezent, albo podarować samemu sobie coś w nagrodę, za na przykład ciężką pracę. Dzięki temu, że The Jillion wyświetla profile użytkowników z mediów społecznościowych kupowanie jest jednocześnie aktywnym tworzeniem społeczności ludzi, którzy nie chcą być obojętni i czują odpowiedzialność za to, w jakim świecie żyjemy.

The Jillion został stworzony przez trójkę przyjaciół: Edyta Kotowicz  (wcześniej senior copywirter w największych agencjach reklamowych, wyróżniona wieloma branżowymi nagrodami), Adam Kudybiński (programista z dwunastoletnim stażem oraz startupowym doświadczeniem), Tomek Nowak (wcześniej doświadczony art director w globalnych agencjach reklamowych).

Pracowaliście w agencji reklamowej, a w marketingu odnosiliście  niemałe sukcesy. Współpracowaliście z wieloma klientami, czego efektem były prestiżowe nagrody. Co spowodowało, że crowdfunding stał się Waszym sposobem na życie?

The Jillion nie powstał jako pomysł na biznes. Jakiś czas temu moja przyjaciółka potrzebowała pieniędzy na operację ucha jej synka. Chciałam pomóc. Oczywistym rozwiązaniem był crowdfunding. Razem z Tomkiem pracowaliśmy wówczas w agencjach reklamowych (jako copywriter i art director). Po zrobieniu researchu na temat crowdfundingu okazało się, że istniejące sposoby są mało skuteczne. Działają dla technologicznych pomysłów, jak np. Pebble Watches (gdzie jest to zwyczajnie presale) albo dla celebrytów, jak np. Amanda Palmer. W innym wypadku wszystko zależy od profesjonalnej kampanii marketingowej oraz wyszukanych, bardzo atrakcyjnych nagród za pomoc. W USA ten fakt jest już powszechnie znany. Nieustannie powstają nowe firmy zajmujące się obiema dziedzinami za odpowiednią opłatą. Nie ma to wiele wspólnego ze społecznością gromadzącą się wokół potrzeby, marzenia czy misji.

Dlatego my dla synka mojej przyjaciółki zorganizowaliśmy aukcje. Było bardzo fajnie. Ludzie przyłączali się sami, bawili się w przebijanie się między sobą, a w 17 dni uzbieraliśmy 118% z potrzebnej kwoty. Okazało się, że to prosta i angażująca metoda gromadzenia funduszy.

Adam był jednym z najfajniejszych i najbardziej doświadczonych programistów jakich znaliśmy. Zaprosiliśmy go współpracy i w trójkę zbudowaliśmy The Jillion.
Czy uważacie, że jest szansa, żeby jak w Stanach, tak i w Polsce zaczęły powstawać firmy, które będą profesjonalnie zajmować się przygotowaniem kampanii crowdfundingowych?
Na świecie nowa kampania crowdfundingowa powstaje co 3 minuty. To bardzo zatłoczony rynek głosów proszących o wsparcie. Trudno zostać usłyszanym i często wymaga to niemałych nakładów finansowych. W Polsce także kampania crowdfundingowa wymaga stworzenia profesjonalnej kampanii marketingowej. Oraz (w przypadku crowdfundingu opartego o nagrody) obsługi (wymyślenia, produkcji i dystrybucji) nagród dla wspierających. Pytanie, czy jak masz chore dziecko, którym chcesz się zająć albo właśnie pracujesz nad swoim debiutanckim przedstawieniem teatralnym, masz jeszcze czas na pełnoetatowe zajmowanie się marketingiem
oraz wysyłka nagród…? Oczywiście nie. I tu wkracza firma, która może to zrobić za Ciebie.
Rosnąca popularność crowdfundingu stanie się powodem powstawania takiego rodzaju usług też w Polsce. Aukcje niezwykłych rzeczy i doświadczeń na The, których reklamę darczyńcy biorą na siebie mają jednak rozwiązać ten problem w inny sposób. Dzięki temu, że znajoma graficzka daje na aukcję swój obraz albo restauracja, którą lubię na Faceboooku sprzedaje kosz piknikowy dowiaduję się o projekcie. Mogą dać coś sama, licytować albo przynajmniej udostępnić ich dar serca i w ten sposób podać go dalej. Dlatego aukcje działają jak doskonałe narzędzie marketingowe. A ponieważ każdy dający jest sam odpowiedzialny za wystawienia aukcji oraz umówienie się z wygrywającym po odbiór, aukcje wyręczają zbierającego z ogromnego problemu zarządzania nagrodami dla wspierających.
Czy crowdfunding może być biznesem?
Słowo biznes kojarzy się w pierwszym momencie z zyskiem. Ale tak naprawdę zysk przychodzi na końcu. Najpierw jest poświęcenie w 100% swojego czasu i oddanie się temu, żeby każda osoba, która korzysta z twoich usług była super zadowolona. To jest to, co pochłania nas w tej chwili. Rozmawiamy z użytkownikami. Pytamy ich co im się

Autor: Marta Perzanowska

0 I like it
0 I don't like it
Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On PinterestVisit Us On Instagram