Bloger z biznes planem. Na nasze pytania odpowiada Urszula Phelep.

3

Wywiad z założycielką Szkoły Blogowania i UP Kreatywny Marketing. Co myśli o blogosferze i jakie ma rady dla początkujących?

Przyjmijmy taki scenariusz: pracuję w agencji reklamowej dwanaście godzin na dobę, także w weekendy. Wszyscy mi mówią, że mam świetne pióro. Mam odkrywczy pomysł na bloga. Rzucam pracę i bloguję. Dobry pomysł czy szaleństwo?

Z pewnością szaleństwo (chyba, że masz świetny biznes plan na bloga i odłożone na boku pieniądze, żeby móc na spokojnie przeżyć kolejne 12 miesięcy bez pracy i stałych dochodów). Sama przez prawie 5 lat budowałam moje blogi i przygotowywałam się do założenia firmy pracując w tym czasie na etacie. Nawet po założeniu Urszuli Marketing i zaczęciu zarabiania z tego biznesu, przeszłam na pół etatu, by zabezpieczyć siebie i rodzinę finansowo. Możliwe, że gdybym była singielką zrobiłabym to wcześniej.

Zacznij od tego, czy naprawdę chcesz rzucić swój etat – może bardzo lubisz tę pracę, a blog byłby po prostu dodatkiem? Jeśli jesteś pewna, że pragniesz zmienić swoje życie i zacząć zarabiać na blogowaniu, stwórz najpierw porządny Biznes Plan dla bloga (mam jego model na stronie Szkoły Blogowania) oraz odłóż na bok potrzebną na przeżycie sumę pieniędzy. Potem rozwijaj blog, pracując nadal na etacie lub na pół etatu. Kiedy jesteś pewna, że blog osiągnął odpowiedni poziom i zaczyna przynosić finansowe korzyści, zatańcz przed szefem macarenę i rzucaj etat.

Czy „21-dni do lepszego bloga” nie przypomina nieco „Kuchennych Rewolucji” Magdy Gessler?

Nie znam „Kuchennych Rewolucji” Magdy Gessler (nie mieszkam w Polsce od 14 lat), więc niestety nie mogę porównać mego kursu z programem Magdy.

(zajrzałam jednak na YouTube, aby sprawdzić o co chodzi – ok, już wiem)

Wydaje mi się, ze „Kuchenne Rewolucje” to polska wersja „Kuchennych Koszmarów” Gordona Ramsaya, czyli wyciągania upadających restauracji z tarapatów i uczenia ich co i jak robić, by dobrze prosperowały. To trochę, jak osobiste konsultacje.

„21 dni do lepszego bloga” nie jest taką konsultacją (nie może nią być, bowiem to kurs przeznaczony dla wielu osób, a nie dla jednej). Nie ma tu też podupadających blogów, ale bardziej te, które są gdzieś przyblokowane w swoim rozwoju i nie wiedzą, jak przejść na wyższy poziom blogowania. Uczestnicy przez cztery tygodnie trwania kursu (nie pracujemy w weekendy) otrzymują ode mnie jedno praktyczne zadanie blogowe do wykonania w formie video z dołączonym do niego dokumentem ćwiczeń. W zamkniętej grupie na Facebooku przedstawiają oni wykonaną lekcję, motywują się oraz wymieniają doświadczeniem – ja również udzielam się tam aktywnie i przedstawiam osobiste opinie przez 4 tygodnie trwania kursu.

Jakie dostajesz wiadomości zwrotne po kursie?

Przyznaję, że otrzymałam same pozytywne odpowiedzi zwrotne od moich kursantów (co przyznam szczerze, jest rzadkością w świecie kursów online). „21 dni” było dla nich szkoleniem bardzo intensywnym, ale dało natychmiastowe rezultaty w statystykach bloga, przyniosło też ogromną wiedzę i przede wszystkim zatrzęsło ich fundamentami blogowymi (w pozytywny sposób!). To, co zrobiliby sami przez rok, tutaj zajęło im zaledwie miesiąc! Niektórzy pytają się mnie nawet, czy będzie tworzony „21 dni” wersja nr 2.

Widzę, że kładziesz nacisk na blogi specjalistyczne? Czy słodkie „pitu-pitu, drogi pamiętniczku” nie ma szansy na znalezienie czytelników?

Czy blogi „pitu-pitu” jeszcze istnieją w polskiej blogosferze? Ostatnimi laty ta część internetu niesamowicie mnie zaskakuje właśnie dużym profesjonalizmem i podchodzeniem w sposób poważny do blogowania. Chyba żadna inna europejska blogosfera nie jest na tak wysokim poziomie, jak nasza polska, serio!

Jeśli znajdziesz słodkie pamiętniczki, to daj mi znać.

Co do rodzajów blogów, to jest ich cała masa: eksperckie, lifestylowe, osobiste, biznesowe… Nie mam tu ulubieńców i pracuję z każdym typem blogera – podstawy są take same przy wszelkiego rodzaju blogach. Najbardziej jednak kładę nacisk na osoby pragnące rozwinąć swój blog w naprawdę wartościowe miejsce dla czytelnika i dodatkowo przynoszące korzyści finansowe.

Piszesz na blogu, że 80% sukcesu bloga to promocja. Zawartość to zaledwie 20%. To mi łamie serce. Dobry tekst sam się nie obroni?

Dobry tekst na blogu musi być! Ale nie zostanie on odkryty, jeśli nikt nie dowie się o nim. Promocja, to po prostu wskazanie drogi ludziom do Twego bloga i niestety zabiera mnóstwo czasu.

Zauważyłam, że większość Twoich postów/kursów jest adresowana do kobiet. Panie blogują w inny sposób niż panowie?

Oczywiście, że Panie różnią się od Panów – nawet w stylu blogowania (i nie mówię, że ktoś jest gorszy lub lepszy – po prostu styl jest inny). Adresuję moje treści i produkty do kobiet, bowiem zdecydowałam, że właśnie z nimi chcę pracować, je inspirować i motywować. Dlaczego? Jesteśmy bowiem bardziej pokręcone od płci brzydkiej; z jednej strony mamy w nas niezwykłą siłę, a z drugiej nie robimy tego czy tamtego, bo tak nie wypada, bo sąsiadka coś powie. U mężczyzn nie zauważyłam takiego modelu. Postanowiłam więc potrząsnąć trochę Polkami i pokazać im, że wszystko jest możliwe.

I jeszcze jedno: kiedy wybierając naszego „idealnego klienta/czytelnika” kierujemy nasz przekaz do wszystkich, to tak naprawdę nie dotrze on do nikogo.

Jakich blogerów czytasz dla przyjemności? Czy ktoś jest Twoim niedoścignionym wzorem?

Dla przyjemności czytam: Love Taza – za jej opowieści z życia mamy w Nowym Jorku, Free People Blog – za cudowne klimaty, ciekawe posty i charakterystyczną markę, francuski Make My Lemonade – moja miłość od wielu lat. Z polskich blogów: Matko Jedyna, Niebałaganka, Ania Maluje, Jak Ona To Robi.

Uwielbiam również styl pisania Oli Budzyńskiej (Pani Swojego Czasu) – zazdroszczę jej lekkiego pióra, ostrego charakteru połączonego jednak z poczuciem humoru. To, jak widać po sukcesie Oli, zostało bardzo docenione.

Jeździsz na blogowe konferencje? Niedawno Kasia Czajka zwróciła uwagę, że pojawia się na nich pewna powtarzalność zarówno pod względem prelegentów jak i tematyki: jak spieniężyć bloga? Jak to wygląda z Twojej perspektywy: temat-rzeka czy cały czas utrwalamy sobie te same tezy?

Nie jeżdżę na konferencje blogowe z dwóch powodów: nikt nie zaprasza mnie na prelegenta i mieszkam we Francji, a to oznacza całkiem spore koszty podróży. Fakt faktem jest, że bardzo wielu prezentujących (zwłaszcza w tematach stricte blogowych) to ciągle te same osoby, które są świetne w swoim fachu, ale od czasu do czasu potrzeba tam jednak świeżej krwi, innej perspektywy i młodszej generacji.

Jeśli chodzi o tematy zarabiania z blogowania, to często również przewijają się podobne prezentacje. Mówi się o zawieraniu współprac z firmami, o postach sponsorowanych, itp. – a to stanowi jedynie niewielką część możliwości zarobkowych, jakie daje blog!

Czy są Ci znane strony „Rada Etyki Social Media” i „Niemodne Polki”? Bazują one na pewnym przesycie dużej części ludzi blogerami. Jako, że prowadzisz – jakby nie było – bloga o blogach dla blogerów, jak widzisz przyszłość blogosfery: schyłek czy dopiero początek drogi?

Nie znam tych stron, ale z ciekawości zajrzałam. To nic nowego – takie strony istnieją od wielu lat i to nie tylko w kategoriach blogosfery (patrz anty-fani Ewy Chodakowskiej). Nawet konsultanci biznesowi posiadają swoje anty-fanpage. Rozumiem, że wielu ludziom nie podobają się określone treści, czy zdjęcia, ale zamiast je niemiło krytykować można to zrobić w tak kreatywny sposób, jak Celeste Barber. Blogi modowe, lifestylowe, urodowe, czy DIY w dużej mierze tworzone są po to, by inspirować, oderwać czytelnika na te kilka chwil od codzienności, ale i przynieść odpowiedzi na jakieś pytania. W tych miejscach dba się bardziej niż w innych o świetne zdjęcia, odpowiedni charakter postów i piękny wygląd bloga.

Rozmawiała Ola Kozicka

 

2 I like it
0 I don't like it