Wywiad: Człowiek Warga

czlowiekwarga_gif

Maciej Dąbrowski, znany szerszej publiczności jako Człowiek Warga, nie pozostawia nikogo obojętnym. Jego kanał „Z dupy” idzie jak burza: wystartował zaledwie rok temu, a w tej chwili jest już na 27. miejscu w TOP100 polskiego YouTube’a.

Follower: Czym jest dla Ciebie kontrowersja? Świadomą kreacją?

Człowiek Warga: W moim przypadku jest odzwierciedleniem tego, jak bardzo niedorosła jest część społeczeństwa, aby zrozumieć rzeczy, które produkuję. W pewnym momencie ludzie, którzy kompletnie nie kupują moich filmów, zaczną je lubić, kontrowersja zmieni się w coś przyswajalnego. Natomiast nie chcę wychodzić z założenia, że mam być kontrowersyjny na siłę i kiedy publiczność przestanie się szokować, to ja jeszcze dojebię czymś bardziej kontrowersyjnym, bo moje poczucie humoru jest takie jakie jest i nie zmienia się od lat.

Follower: Jak często ktoś mówi Ci: „świetny program, ale po co wulgaryzmy…”?

Człowiek Warga: Takie uwagi pojawiają się tylko w komentarzach. Osoby, które się do mnie prywatnie odzywają, wiedzą jaki jestem. Nie rzucam chujami na wiatr, bo jeżeli przeklinam, to przeklinam, bo po prostu tą formą języka świadomie operuję. W przeklinaniu na YouTubie najgorsze są sytuacje, gdy wulgaryzmów używa ktoś kto nie umie tego robić. Często widzę takich młodych, początkujących youtuberów, którzy rzucą jakimś „chujem” czy „cipą”, a robią to tak, jakby mama miała usłyszeć z drugiego pokoju (wyciszają głos lub też, co jest jeszcze bardziej kretyńskie dla mnie, w momencie, kiedy rzucają wulgaryzmami wyrwanymi z kontekstu, to jeszcze w dodatku je cenzurują). To jest hipokryzja. Skoro już coś takiego robisz, to po chuj się cenzurujesz?

Follower: Bo też właśnie jest różnica między wulgaryzmem jako ekspresją, a używaniem „kurwy” jako przecinka…

Człowiek Warga: U mnie „kurwa” nie jest przecinkiem, jest taką silnią, wykrzyknikiem, wzmacnia zdanie. Dodatkowo używam bardziej zawiłych sformułowań, po to, by stworzyć jakiś neologizm, który będzie miał jeszcze większą siłę rażenia.

Follower: Twoi widzowie są według statystyk bardzo młodzi. Masz to na względzie tworząc filmiki?

Człowiek Warga: Mam spory przestrzał pomiędzy grupami, bo robię program dla wszystkich. Zdarzają się nawet czasem dziesięciolatkowie. Podchodzą do mnie, proszą o autograf i mówią, że oglądają kanał i są zachwyceni. W takich sytuacjach mówię, że mają absolutny zakaz oglądania, póki nie skończą co najmniej czternastu lat. To jest taka granica wiekowa, kiedy mniej więcej zaczyna się myśleć, analizować i przetwarzać to, co się słyszy, na swoje własne myślenie. Dopiero wtedy osoba może coś więcej wynieść z programu – oprócz przekleństw, śmiesznych obrazków, itd. Bo u mnie jest coś więcej niż tylko te rzeczy, dodatkowy przekaz. Staram się w jakiś sposób ukulturalnić tych ludzi, przemycając ambitne kino, dobrą muzykę, seriale, gry, komiksy… Mam nadzieję, że na nich wpływam w pozytywny sposób, że nie odnajdują wyłącznie takiego durnego przekazu. Często jest tak, że mój program uwielbią albo tzw. gimby, albo naprawdę bardzo inteligentni l u d z i e , k t ó r z y dostrzegają te różne warstwy.

Follower: Na Hoop Likes Festival mogliśmy podziwiać tłumy Twoich fanów i Twoją niewyczerpaną cierpliwość. Myślisz o tym, że wielu ludzi przejeżdża kilkadziesiąt kilometrów tylko po to, aby zrobić sobie z Tobą zdjęcie?

Człowiek Warga: Ja właśnie absolutnie nie chciałbym, żeby jakiś widz czuł się lekceważony przeze mnie. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie maile, które dostaję. Jeśli ktoś do mnie pisze (oczywiście sensownie, a nie np. samo „heja, co tam?”) i zadaje jakieś konkretne pytanie lub pisze jakiś wręcz elaborat – odpowiadam zawsze. I tak samo jest, kiedy ludzie przychodzą na spotkania ze mną. Czasem już nie mam siły stać, widzę, że wszyscy już zrobili sobie zdjęcia, więc chcę iść, a tu… jeszcze jedna osoba mnie zatrzymuje, i jeszcze jedna… Staram się zawsze spełniać oczekiwania moich widzów. Czuję się w jakiś sposób im to winny, w pozytywnym znaczeniu: oni coś dla mnie robią i ja robię coś dla nich.

Follower: Takie spotkania jak Likes Festiwal czy Orange Video Fest by LifeTube pokazują jak bardzo zmienia się specyfika pracy internetowego twórcy….

Człowiek Warga: Jak najbardziej. W momencie, kiedy idę ulicą i widzę na billboardzie festiwalu swoją ksywę, Wardęgę, Cezika i innych ludzi Internetu, myślę sobie: kurwa, coś zaczyna się dziać!

Follower: Wiemy już, że czytasz maile. A komentarze pod filmami?

Człowiek Warga: Wszystkie. Zawsze jak wrzucam film, najpierw na bieżąco je śledzę, potem robię sobie dwa dni przerwy, a potem wracam, klikam społeczność i czytam wszystkie komentarze po kolei. To nie dlatego, że szukam poklasku. Czytam je przede wszystkim po to, żeby zaczerpnąć inspiracje do kolejnych odcinków, bo mam bardzo dobry kontakt z widzami: dbam o nich i oni o mnie dbają, angażując się. Czasem, dzięki temu wpadają mi do głowy bardzo fajne pomysły.

Follower: Czujesz, że poprzeczka jest coraz wyżej?

Człowiek Warga: Tak. Dlatego staram się robić program dla siebie, nie myśląc o tym, że każdy odcinek ma być lepszy niż poprzedni. Bo gdyby to szło w ten sposób, to skoro był u mnie Dawid Podsiadło, to teraz kurwa muszę zaprosić trzech muzyków, potem orkiestrę, a potem The Rolling Stones… Ale i od znajomych i nieznajomych dostaję bardzo duże propsy z odcinka na odcinek.

Follower: Jak Ci się żyje z memem „Nie zesraj się”, który jest chyba pod każdym Twoim postem?

Człowiek Warga: Mam wyjebane. Kiedyś Gonciarz dostawał już kurwicy, kiedy widział mem „Krzysiowi się podoba” ze swoją mordą pod każdym zdjęciem. A mnie to jebie. Będą tak czy siak wklejać.

Follower: Słyniesz z tego, że masz zupełny luz, jeśli chodzi o hejty na Twój temat. Jak reagujesz na jakieś negatywne komentarze dotyczące Twojej żony albo syna?

Człowiek Warga: Jeśli ktoś mówi coś o moim synu, to ma przejebane. To jest kwestia, której nie powinno się ruszać. Co innego kiedy mówią o mnie: „ciekawe, co powie twój syn jak zobaczy swojego ojca pedała?”. Ale jeśli ktoś rzuca jakąś mową nienawiści bezpośrednio w stosunku do mojego dziecka, to z automatu to zostaje zgłoszone. Bardzo chętnie bym się spotkał z tą osobą w cztery oczy, bo to są największe pizdy na świecie, które walą konia do zdjęć taty. Żona sama potrafi się obronić, chociaż oczywiście też nie jest mi przyjemnie, kiedy czytam jakieś niepochlebne komentarze. Występując w sieci człowiek od razu naraża się na anonimowe hejty i ja się kompletnie na to uodporniłem już dziesięć lat temu, kiedy to jeszcze Internet tak średnio hulał. Pierwszy raz dostałem komentarz na stronie MTV, że jestem ciotą i tlenionym pedałem.

Follower: Dlaczego akurat jesteś nazywany „ciotą”?

Człowiek Warga: Nie opowiadam się za Kongresem Nowej Prawicy, chodzi tu o poglądy polityczne. Ja bardzo lubię gejów. Chociaż jak miałem około siedemnaście lat byłem takim skinheadem, oiowcem i miałem poglądy trochę lewicowe, trochę prawicowe – ogólnie zagubiony dzieciak, który potem się naprostował. Teraz staram się być w zgodzie z innymi ludźmi i być tolerancyjny względem nich. Śmiać się z ludzi, ale dawać też innym pośmiać się ze mnie.

Follower: Hitem w redakcji były „Dubstepy Akermańskie”. Czy musiałeś zagłębić się w literaturę romantyczną, żeby napisać do nich tekst?

Człowiek Warga: Staram się znać na wszystkich rzeczach związanych z kulturą. „Dubstepy” są często pokazywane w szko-łach, chociaż są tam przekleństwa, itd. Ale sedno sprawy zawiera się w tym, że Mickiewicz, gdyby żył w dzisiejszych czasach, mógłby właśnie tak zhejtować całe środowisko romantyczne.

Follower: Czy czujesz się wewnętrznie przygotowany, że za jakiś czas ktoś się „dobierze” do Twojej twórczości, przerazi się, że ogląda to młodzież i zrobi z dobroci serca i praworządności aferę na całą Polskę?

Człowiek Warga: Bardzo chętnie czytam głosy tych pojebów, którzy myślą tylko i wyłącznie krzyżem. Często nabijam się z KNP, a konkretnie z Janusza Korwina-Mikke, bo często tak wali, że aż się prosi. Co mnie cieszy, jestem bardzo często udostępniany przez jego sztab wyborczy np. Artura Dziambora. I to jest właśnie podejście, które chciałbym osiągnąć w Polsce, a które jest normalne na Zachodzie. Tam gwiazdy i politycy potrafią się sami z siebie nabijać, wiedząc, że to dla nich jest fantastyczny PR. Po odwiedzinach u mnie Marty Wierzbickiej i Dawida Podsiadło – u Dawida trochę bardziej – pojawiły się hejty ze strony trzyletnich dziewczynek typu „ojej, nie spodziewałam się, że przeklinasz”. Jednocześnie z mojego fanpage’a posypało się multum propsów w jego stronę, np. „zawsze myślałem, że jesteś jebaną ciotą, a jednak masz dystans do siebie”. Polskie wytwórnie, media i gwiazdy jeszcze nie rozumieją takich rzeczy.

Follower: Kiedy portale plotkarskie tworzą newsy o nagłówkach „Dziennikarz do Wierzbickiej: Pokaż cycki!” to według Ciebie nie kumają konwencji, czy jest to udawanie głupoty, obliczone na kliki?

Człowiek Warga: Pewnie, że udają, że nie rozumieją. Moje filmy komentuje i lajkuje redaktor naczelny Pudelka, więc nie ma opcji, żeby nie wiedzieli o co w tym chodzi. Starają się napompować temat pod publikę i to nawet nie jest jakoś wymierzone we mnie. Pisząc „nieudolny dziennikarz” – jedyne co robią, to robią mi dobrze. Aczkolwiek nie zauważyłem jakiegoś mega bumu po tych plotkach. Ludzie, którzy tam wchodzą tak naprawdę niekoniecznie są związani z netem – to są raczej ludzie telewizyjni. Czytają teksty na takich portalach, po to, żeby się utwierdzać w tym, co i tak już wiedzą.

Follower: Kiedy nagrywasz crossy z innymi internetowymi twórcami zostajesz w roli „pana reżysera” i rządzisz na planie?

Człowiek Warga: To zależy. Jeśli film idzie na kanał tej drugiej osoby – ona rządzi, a jeśli na mój – to musi się podporządkować. Najgorszą na świecie opcją jest dwóch reżyserów. Kiedy na przykład robiłem coś z Robertem z Abstrachujów i każdy z nas miał swoją wizję, czasem się kłóciliśmy. Trzeba wypracować kompromisy. Jak z Dawidem robiliśmy teraz te wszystkie akcje na mieście, to odbyły się one tak, jak ja chciałem.

Follower: Który cross wspominasz najlepiej?

Człowiek Warga: Rzeczą, która najbardziej mnie wywindowała do góry, było „Zapytaj beczkę”. Robiłem wtedy youtuby od trzech miesięcy i bałem się, że to spierdolę. Ale jednego dnia wskoczyło mi 7 tys. subów i od tego momentu wszystko zaczęło iść lawinowo i już regularnie. Wtedy poczułem, że wskoczyłem jakiś level wyżej.

Follower: A na jak wysoki „level” Z dupy może wejść? TOP10 polskiego YouTube’a przy tak charakterystycznej formie jest według Ciebie realne?

Człowiek Warga: Nie widzę żadnych przeszkód. Tym bardziej, że moda na Minecraft potrwa już niedługo. Ta czwórka gamerów z pierwszej dziesiątki to fajni kolesie, którzy swoją drogą robią też inne rzeczy. Ale wydaje mi się, że kanały minecraftowe w koń-cu polecą w dół.

Follower: Mija rok od założenia Z dupy. Jak zmieniło się Twoje życie od tego czasu?

Człowiek Warga: Kiedy przeprowadziłem się do Wawy i znalazłem pracę w MTV, mieszkałem u kumpla, który był Art Directorem. Któregoś dnia narzekałem, że muszę wstać o szóstej rano na zdjęcia i siedzieć tam do wieczora, on powiedział, że za trzy lata będę się z tego śmiał. I rzeczywiście. Potem pracowałem u Szymona Majewskiego, gdzie siedziałem czasem do pierwszej nocy na montażu. Potem w „The Voice of Poland” – do drugiej albo trzeciej w nocy, czasem siedem dni w tygodniu. Potem zacząłem robić „Puk, puk, to my”… Natomiast w tej chwili chyba robię najwięcej w swoim życiu i do tego to właśnie sprawia mi taką kurewską satysfakcję i tak bardzo dodaje mi energii, że to mnie nie osłabia, tylko wręcz spowodowało, że jestem bezustannie pełen wigoru. Szkoda, że dzień nie jest dłuższy.

Człowiek Warga, czyli Maciej Dąbrowski znany jest szerszej publiczności jako autor programu na YouTube pt. „Z dupy”. W roli prowadzącego debiutował w MTV, następnie pracował po drugiej stronie kamery w teledyskach, reklamach i programach takich jak „Szymon Majewski Show”, „The Voice of Poland” i „Pup, puk, to my”. Współzałożyciel strony internetowej fkurf.pl . Prywatnie żonaty z Aleksandrą Kasprzyk (piosenkarką i blogerką), tata pięcioletniego Tymona.

Wywiad przeprowadziły Anna Magdalena Pabich i Ola Kozicka

0 I like it
0 I don't like it
Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On InstagramVisit Us On Pinterest